— Gdybym przez zbytek uczucia zawinił względem ciebie, czybyś mi przebaczyła?
— Może!
D‘Artagnan próbował z najsłodszym, na jaki mógł zdobyć się, uśmiechem, zbliżył usta do ust milady, lecz go odepchnęła.
— Chcę usłyszeć wyznanie — rzekła, blednąc — muszę wiedzieć o wszystkiem.
— Oznaczyłaś schadzkę hrabiemu de Wardes zaszłego czwartku w tym samym pokoju, nieprawdaż?
— Ja?... wcale nie — rzekła milady głosem obojętnym i, nie zmieniwszy się na twarzy, tak że gdyby d‘Artagnan nie miał dowodów dotykalnych, byłby się zachwiał w swojem przekonaniu.
— Nie kłam, śliczny aniołku — rzekł ze śmiechem, na nic się to nie przyda.
— Dlaczego? powiedz-że nakoniec, umieram z ciekawości!...
— O! uspokój się najdroższa, nie zawiniłaś względem mnie wcale, już ci przebaczyłem!
— Cóż dalej!