— To znaczy dwieście pistolów więcej; sto dla ciebie, sto dla mnie. Ależ to majątek, mój przyjacielu; idź prędzej do tego żyda.
— Jakto?... czyżbyś pragnął...
— Pierścionek ten stanowczo przypominałby mi nader smutne okoliczności; z drugiej strony, czyż będziemy kiedy w posiadaniu trzystu pistolów, aby go wykupić?... w ten sposób tracimy dwa tysiące liwrów. Idź, idź, kochany d‘Artagnanie, powiedz mu, iż pierścionek do niego należy i powracaj z dwustu pistolami.
— Namyśl się jeszcze, Athosie...
— Trudno bardzo o gotówkę obecnie, trzeba się poświęcić. Idź, nie czekając, d‘Artagnanie. Grimaud będzie ci towarzyszył wraz ze swoim muszkietem.
D‘Artagnan powrócił w pół godziny z dwoma tysiącami liwrów, bez żadnego wypadku.
Takim zbiegiem okoliczności, Athos znalazł pod ręką potrzebne na wyekwipowanie pieniądze, których nie spodziewał się wcale.
Rozdział XII. Zjawisko
O godzinie czwartej czterej przyjaciele zeszli się już u Athosa. Ogólne zakłopotanie i myśli o umundurowaniu pierzchły bezpowrotnie, fizjognomja każdego zachowała jedynie wyraz osobistych i tajemnych obaw i pragnień; niestety! tak zawsze bywa, szczęście chwili obecnej zaćmiewa niepewność przyszłości.
Niespodziewanie ukazał się Planchet, niosąc dwa listy z adresem d‘Artagnana. Jeden z nich był to bilecik, elegancko złożony, formy podłużnej z ładną pieczątką zieloną, na której wyciśnięty był gołąbek, z gałązką oliwną w dziobku.