— Na przyprowadzonym dzisiaj, ma się rozumieć; pojmujesz, d‘Artagnanie, iż nie mogę ubliżyć w ten sposób...
— Nieznanemu ofiarodawcy — podjął d‘Artagnan.
— Lub tajemniczej protektorce — dodał Athos.
— Więc ci już niepotrzebny ten, którego kupiłeś?
— Prawie.
— Sam go wybrałeś?
— Z największą ostrożnością, gdyż bezpieczeństwo jeźdźca, jak wiesz o tem dobrze, zależy prawie zawsze od konia!
— Proszę cię, odstąp mi tego wierzchowca za cenę, jaką dałeś za niego!
— Chciałem ci go właśnie ofiarować, kochany d‘Artagnanie, zostawiając swobodę zapłacenia mi tej bagatelki, kiedy ci się spodoba.
— Więc ileż kosztuje?