— Obecnie — mówiła milady, nie zwracając uwagi na raptowną oziębłość kardynała — obecnie, gdy już otrzymałam instrukcje od Waszej Eminencji co do postępowania z jego nieprzyjaciółmi, czy pozwoli mi wasza wielebność powiedzieć słów parę o moich znów wrogach?
— Więc pani masz wrogów? — zapytał Richelieu.
— Tak, panie; mam wrogów, przed którymi powinieneś mnie bronić, bo zrobiłam ich sobie, służąc Waszej Eminencji.
— Cóż to za jedni? — zapytał książę.
— Pierwszy — to mała kupcowa, znana intrygantka, nazywa się Bonacieux.
— Ona jest przecież zamknięta w więzieniu w Mantes.
— To jest była tam rzeczywiście, lecz królowa wyjednała rozkaz od króla i przeniosła ją do klasztoru.
— Do klasztoru? — zapytał książę.
— Tak, mam wiadomość pewną, że do klasztoru.
— Do którego?