Zebrani przed obozem zrobili tak samo, dodając jeszcze głośne „hurra! “, które aż do nich doszło.
Poczem zniknęli wszyscy czterej we wnętrzu bastjonu, gdzie ich już Grimaud wyprzedził.
Rozdział XX. Narada muszkieterów
Jak Athos przewidywał, bastjon zajęty był jedynie przez poległych Francuzów i roszelczyków.
— Panowie, — rzekł Athos, który objął dowództwo nad wyprawą — gdy Grimaud zajmie się przygotowaniem śniadania, zacznijmy od zebrania broni i nabojów; możemy pomimo to rozmawiać, wykonywując tę czynność. Ci panowie — dodał, wskazując na nieboszczyków — nie usłyszą nas.
— Możnaby ich powrzucać do fosy — rzekł Porthos — po obejrzeniu wszakże, czy nie mają czego w kieszeniach.
— Tak — rzekł Athos — to należy do Grimaud‘a.
— Dobrze — odezwał się d‘Artagnan — niechże Grimaud ich zrewiduje i za mur poprzerzuca.
— Niech Bóg broni — rzekł Athos — oni nam się jeszcze przydadzą.
— Jakto!... te trupy nam się przydadzą?... — mówił Porthos. — Oho! w głowie ci się pomieszało chyba, drogi przyjacielu.