— Boże wielki! to mój brat!... czy to ty jesteś rzeczywiście?
— Tak, piękna pani! — odparł lord Winter z ukłonem nawpół uprzejmym a nawpół ironicznym — ja sam we własnej osobie.
— Więc ten zamek?...
— Jest moją własnością.
— A ten pokój?
— I ten pokój.
— Jestem zatem twoim więźniem?
— Prawie że tak.
— Okrutnie nadużywasz twej władzy.
— Bez deklamacji, moja pani; usiądźmy proszę i porozmawiajmy, jak przystoi bratu i siostrze.