— Czy jesteś gotowa?... — zapytał Felton.
— Tak... czy mam zabrać co z sobą?
— Złoto, jeżeli je posiadasz.
— Na szczęście, nie zabrano mi tego, co miałam.
— Tem lepiej, bo ja użyłem swego na wynajęcie barki.
— Weź to — rzekła, podając mu worek luidorów, który Felton wziął i rzucił go na dół pod mur.
— Teraz — rzekł — czy chcesz wyjść?
— Jestem.
Milady stanęła na fotelu i przesunęła się do połowy ciała przez okno: ujrzała młodego oficera, wiszącego nad przepaścią na drabinie sznurowej.
Pierwszy raz w życiu zlękła się, jak prawdziwa kobieta. Przepaść ją przeraziła.