— Przemocą?... żartujesz chyba!... hola, Patrycy...
— Podpisz, milordzie!...
— Nigdy!
— Nigdy?
— Do mnie!... — krzyknął książę i jednocześnie porwał za szpadę.
Felton nie dał mu czasu na wyjęcie jej z pochwy; trzymał na piersiach otwarty nóż, którym milady się zraniła, i jednym skokiem był już przy księciu.
W tej chwili właśnie Patrycy wszedł do sali, wołając:
— Milordzie! list z Francji!...
— Z Francji!... — krzyknął Buckingham, zapomniawszy o wszystkiem, na myśl, od kogo list ten może pochodzić.
Felton skorzystał z tego i zagłębił mu nóż w boku, po samą rękojeść.