— Panią de Chevreuse?

— Wyżej, wyżej znacznie.

— O!... — d’Artagnan się zatrzymał.

— Tak panie — odpowiedział przerażony mieszczanin, tak cicho, że zaledwie można go było dosłyszeć.

— Z kim?

— A z kimże, jeśli nie z księciem de... Tak, panie! — odparł mieszczanin, nadając głosowi swojemu jeszcze bardziej głuche brzmienie.

— Lecz w jakiż sposób wiesz pan o tem wszystkiem?

— A! w jaki sposób?

— Zapewne. Tylko bez półsłówek, albo rozumiesz pan...

— Wiem od mojej żony.