Milady wyskoczyła z łóżka.
— Jesteś pewna, że to nie on?... — zapytała.
— O, tak, najpewniejsza.
— Może go nie poznałaś?...
— Dosyć mi ujrzeć pióro na kapeluszu i jego brzeg płaszcza, abym go poznała!
Milady ubierała się śpiesznie.
— Powiadasz, że ten mężczyzna przyjechał tutaj?
— Tak, już wszedł.
— To do ciebie, lub do mnie.
— Mój Boże!... jakżeś pani wzburzona!...