— O czem?
— Że napisano w jej imieniu do księcia de Buckingham.
— W imieniu królowej?
— Tak, ażeby do Paryża go ściągnąć i w sidła jakie uwikłać.
— Lecz cóż, u djabła, ma z tem wspólnego żona pańska?
— Znają jej przywiązanie do królowej i chcą od jej pani usunąć, lub zmusić, aby zdradziła tajemnicę Jej Wysokości i służyła za szpiega.
— Być może — odrzekł d’Artagnan — ale czy znasz pan człowieka, który ją porwał?
— Mówiłem już panu, iż zdaje mi się, że znam go.
— Jak się nazywa?
— Nie znam jego nazwiska, to tylko wiem, że to figura zaprzedana kardynałowi.