— Ta, którą otrułaś w Bethune, młodsza była, a jednak umarła — odezwał się d‘Artagnan.
— Wstąpię do klasztoru!... zostanę zakonnicą — rzekła milady.
— Byłaś w klasztorze — przerwał kat — i wyszłaś z niego na zgubę mojego brata.
Milady jęknęła przeraźliwie i padła na kolana.
Kat wziął ją pod ręce i chciał zanieść do łodzi.
— O Boże mój!... — zawołała — Boże mój! Więc chcesz mnie utopić?
Krzyczała tak rozdzierająco, że d‘Artagnan, najzawziętszy z początku, nie mógł już słuchać; usiadł na pniu suchym: zatkał uszy rękami, a jednak słyszał wciąż skargi i groźby.
Znać było zaraz, że d‘Artagnan jest najmłodszy...
— O! nie mogę patrzeć na te okropności — mówił — nie mogę pozwolić, aby kobieta skończyła w ten sposób!
Milady usłyszała i nadzieja w nią wstąpiła.