Oczywiście... Nie chciała ani zajrzeć do Auteuil od czasu, jak pan wyjechał... To ja przywiozłam stamtąd wszystkie jej rzeczy, a nawet i pańskie... To mi przypomina, że mam panu oddać różne przedmioty, odbierze je pan u mnie... Małgorzata zatrzymała tylko mały pugilaresik z pańską cyfrą... jeżeli panu na nim zależy, upomnę się u niej.

ARMAND

Wzruszony.

Niech go zachowa.

PRUDENCJA

Poza tym nigdy jeszcze jej nie widziałam w takim usposobieniu... Prawie nie sypia, ugania po balach... trawi tak całe noce... Niedawno po jakiejś kolacji leżała trzy dni w łóżku, a kiedy doktor jej pozwolił wstać, znów zaczęła na nowo, nie dbając, że może to przypłacić życiem... Jeżeli tak pójdzie dalej, to nie potrwa długo... Czy pan zamierza ją odwiedzić?

ARMAND

Nie, pragnę nawet uniknąć wszelkich wyjaśnień... Przeszłość umarła na apopleksję, niech Bóg przyjmie jej duszę, o ile miała duszę...

PRUDENCJA

Widzę, że pan jest rozsądny... to ślicznie!