Lecz nadal muszę myśleć o sposobie,

Jak byśmy mogli bez ciągłej przeszkody

Wzajemnych uczuć udzielać dowody.

Lecz cóż, gdy do ciebie śpieszę

Z czułej miłości zapałem,

Kiedy naprzód już się cieszę

Szczęścia mojego podziałem,

Widzę cię smutną, oziębłą, nieśmiałą.

I łzy... Cóż to... cóż się stało?

JUSTYSIA