Zawsze te igły i nitki.
Że u kobiet miary nié ma!
Albo bale, uczty, zbytki,
Albo też z spuszczonymi nad szlarką18 oczyma,
Jakby w krzesła powrastałe
Szyją i dłubią dnie całe.
Długie milczenie; Elwira siada do fortepianu, cicho zacząwszy, gra coraz mocniej.
WACŁAW
do siebie