Poślij tam, z zaprzęganiem niech się jeszcze wstrzyma.

Justysia całuje rękę Elwiry i idzie ze spuszczoną głową ku drzwiom. Spogląda spod oka; widząc, że Elwira tyłem stoi, uśmiecha się, Hrabiemu grozi i wybiega.

SCENA VII

Elwira, Wacław.

ELWIRA

Na teatr jeszcze nie czas, wszakże szóstej nié ma.

WACŁAW

który od wejścia Elwiry stał nieporuszony, jakby nagle przebudzony

A, nie ma, nie ma szóstej; tak, siódma dopiero,

Czy piąta... pół do szóstej... Niech konie rozbierą29