Teraz, niestety, prawie z oczu tracę,

A najboleśniej to rozdrażnia duszę,

Że własną winę własnem szczęściem płacę,

I że zbyt słusznie, jeszcze przyznać muszę.

Zatem czy zganisz lekkomyślność moją,

Z którąm nadziei zaufał bez miary;

Czy nazwiesz głupstwem, co przez płochość broję.

Czy brak grzeczności uznasz godnym kary,

Jak chcesz mnie skarcisz, w jakim bądź sposobie,

Zawsze mniej powiesz, niźli ja sam sobie!