Prawda, nie wzdycha — ale któż bez skazy!
GUSTAW
A ty westchnąłeś?
ALBIN
Raz tylko z daleka,
I to przypadkiem, ale bardzo z cicha.
GUSTAW
Jak cię przynagli, wyjdź za drzwi, u licha!
ALBIN
Co to za szczęście! za niebios opieka!
Prawda, nie wzdycha — ale któż bez skazy!
A ty westchnąłeś?
Raz tylko z daleka,
I to przypadkiem, ale bardzo z cicha.
Jak cię przynagli, wyjdź za drzwi, u licha!
Co to za szczęście! za niebios opieka!