I Leński, wpadłszy w zadumanie,

Wyciąga roztargnioną dłoń:

Własną królową bije koń!

XXVII

Do domu jedzie; jego myśli

I tam zajmuje Ola znów:

Coś w jej albumie pilnie kreśli,

Zdobi go czarem swoich słów.

Rysuje wiejskie w nim pejzaże,

Z lekka farbami potem maże;