Od rana ta zabawa trwa...
Nadchodzi wieczór... Wtedy z dłoni
Wypuszcza kij. (Ba, głód już czuł!)
Już przy kominku gotów stół...
Eugeniusz czeka... Trójką koni
Nadjeżdża Leński... «Otóż masz
Głodnego! Obiad podać każ!»
XLV
Za stołem siada mój poeta,
A słowo już zmienione w czyn: