Drgnął Leński — mimowolny widz,
Końca mazura niecierpliwy
Czeka... (Zazdrością oczy lśnią!)
Do kotyliona prosi ją...
XLV
Ona «nie może»... Co? Nie może?
«Dała już słowo»... Komu? Jak?
«Onieginowi!»... Boże! Boże!
Czy wierzyć uszom?... A więc tak?!
Więc to możliwe!... Takie dziecko —