Gdziem żył śród głuszy, tyle snów

Z mej duszy wysnuł, gdziem w pragnieniu,

W lenistwie pędził dni — bądź zdrów!

Lecz ty, natchnienie młode, raźniej

Służ postarzałej wyobraźni,

W drzemiącym sercu obudź prąd

I często zjawiaj się w mój kąt.

Nie daj ostygnąć duszy wieszczej,

Zgoryczeć, uschnąć, iżby czas

Zamienił ją na twardy głaz —