Wyjdzie doń, niosąc Kremla klucz;

Lecz nie spuściła trwożnie ócz,

Nie szła do niego Moskwa moja.

Gdy on na darów czekał rój,

Ona przywdziała z ognia strój,

Ją przepasała z iskier zbroja...

W tym miejscu on w zadumę wpadł,

Patrzył w płomienie, z gniewu bladł.

XXXVIII

Żegnajcie sławy zgasłej świadki,