XI

Lecz boli myśl, że nadaremnie

Młodością cię obdarzył Bóg,

Że ona zwiodła cię nikczemnie,

Żeś sam jej lepiej użyć mógł;

Że twych najlepszych pragnień roje,

Marzenia najpiękniejsze twoje

Straciły świeżość swoich kras,

Jak liść — w jesieni zgniłej czas.

Nieznośnie — taczkę niedorzeczną