Powoli tknęła jego duszę;
Wprawdzie na szczęście, przyznać muszę,
Nie czynił samobójczych prób,
Lecz jakby z życiem zerwał ślub.
Niby Childe Harold, chmurny, smętny,
W bawialniach wciąż w zadumie trwa;
I ani plotki, ani gra,
Westchnienie, uśmiech, wzrok ponętny
Nie rozjaśniały jego lic;
Nie zauważał z tego nic.