Te sny niedawno snułem jeszcze,
Płacąc im w rymach znaczny żołd.
Muza, gdy drżały one we mnie,
Umiała zdobić je tajemnie
I opiewała «dziewę gór»117,
Ideał piękna, cnoty wzór,
I niewolnice ze Salhiry118.
Dziś, przyjaciele, po tym śnie!
Słyszę, jak chcecie pytać mnie:
«Po kim wzdychają struny liry?