— Moja! — wtórował Brzost, dmuchając przez nastroszone wąsy.

— U nas było dziewczyn huk, tylko lucyper nie pozwalał. Szymonie, w wasze ręce.

— W ręce! — odbił echem owczarz, ale ująwszy butelkę, nie mógł jej do ust ponieść i na nodze oparł.

— Tam na tańcu — mówił, skłaniając się do Brzosta Klemens — podbiłeś się, tu i nagniotek nie zaboli.

Przebieraj, przebieraj,

Żebym ja ci nie przebrał...

— Brał! — szepnął owczarz chrapliwie.

— Born nie wyfrunie mi z garści — bełkotał Boruta — ja go jeszcze ścisnę!

Ścisnąłem Marysię,

Że aż mi się zgięła...