— W Kaliszu.
— Byłeś poddanym rosyjskim?
— Tak.
— Przybyłeś do Poznania w roku 1864?
— Tak.
— Bez paszportu?
— Byłem wówczas małym chłopcem, nie pamiętam więc, czy ojciec mój posiadał paszport.
Następnie prezydent, notując ciągle, badał go o dalsze koleje, dotyczące przemiany nazwiska i wyznania, zawarcia małżeństwa, przekonań politycznych i t. d. Trinkbier, znalazłszy się w drugim okresie swego życia, odetchnął swobodnie, mówił śmielej i obszerniej.
— Byłeś pan łaskaw — rzekł zwierzchnik grzecznie — objaśnić mnie tak szczegółowo, że dla uniknięcia przewłoki sam odpowiem ministrowi i pan nie potrzebujesz pisać osobnego przedstawienia rzeczy.
Ukłonił się.