— Mylisz się pan, nie uważałbym cię nigdy za odpowiedniego dla niej męża.
— Jest to wykręt, którego pan nie udowodnisz.
— Niech tak będzie. W każdym razie wiedząc, że charakter pański jest poplamiony, nie mogę sądzić, że jest czysty.
— Ale panna Iza tak sądzi.
— Ja panu też tylko mówię, jak na małżeństwo z panem patrzy jej ojciec.
— I pan przypuszczasz, że znajdziesz dla niej męża, który będzie człowiekiem niepokalanym? Ha, ha, ha!
— Przynajmniej będę wraz z nią w to wierzył.
— A więc panu potrzebne jest złudzenie, oparte na obłudzie przyszłego zięcia? Pyszny z pana ojciec, a jeszcze pyszniejszy prezes stowarzyszenia szczerości!
— Z ojcostwa dymisyi wziąć nie mogę, a z prezesostwa ją przyjmę.
— A no, pomówimy o tem na zebraniu.