Zdaje się, że on najbardziej tego potrzebował. Powrócił do domu tak zgnębiony, że Iza odrazu to spostrzegła i zaczęła dobadywać się przyczyny.
— Niezdrów jestem — odparł.
Ale ona rozpoznała wybieg, poza którym coś się ukrywało. Nalegała więc dalej.
— Nie, stryju, ciebie gryzie jakaś boleść, której zdusić nie możesz. Musiało coś zajść w tym nieszczęsnym klubie, o którym ludzie tyle bajek przędą. Mój drogi, czemu ty mnie zbywasz zawsze żartami i nie chcesz powiedzieć, co to za stowarzyszenie?
Starcie z Urbinem wyczerpało go i osłabiło w nim siłę oporu; ustawa klubu nie zabraniała odsłaniać jego celu osobom zaufanym, więc Radek dał córce rzetelne objaśnienie.
Wysłuchała go z wielką ciekawością.
— Każdy ze wszystkich tajemnic się wyspowiadał? — powtórzyła gorączkowo.
— Ze wszystkich — rzekł Radek.
— I ty stryju?
— I ja.