— Za blisko — zresztą teraz przerwa w koncercie — przejdźmy się po ogrodzie.
— Chętnie.
Wyszliśmy w odleglą aleję. Bukowski milczał, nucąc jakiś motyw z odegranej symfonii.
— Lubisz muzykę? — zapytałem.
— O ile mi nie przeszkadza — odrzekł krótko i dalej nucić zaczął, widocznie jednak czem innem zajęty.
Mijające nas grupy osób dostarczyły materyału do kilku spostrzeżeń, z których przecież nie mogła się spleść ciągła rozmowa. Wreszcie zaczęto grać.
— Zostajesz jeszcze? — zagadnął mnie nagle.
— Zapewnie — odpowiedziałem, nieprzygotowany na to pytanie.
— Ja idę do domu — rzekł stanowczo.
— Zatem do widzenia.