Należy najsampierw wyróżnić tak zwane pays d’état47, tj. te dzielnice, które miały pozór samorządu. Prowincje te, znajdujące się na kresach, obejmowały nie więcej nad ćwierć ludności całej Francji, a wśród nich były zaledwie dwie takie, w których żyły jeszcze dawne swobody. Jednak i tu władza centralna zdążyła podporządkować sobie wszystko.
Obecnie mam na myśli głównie kraje, które nazywały się pays d’élection48, chociaż zasada wyborcza miała tu mniejsze zastosowanie niż gdziekolwiek. Prowincje te otaczały Paryż49 ze wszech stron, tworzyły niejako jedną całość i stanowiły serce Francji oraz najlepszą część jej ciała.
Przy pierwszym wejrzeniu na administrację królestwa wszystko wydaje się w nim mieszaniną różnorodnych przepisów i plątaniną władzy. Francja pokryta jest siecią kolegiów administracyjnych lub pojedynczych urzędników, niezależnych od siebie, a mających udział w zarządzie wskutek prawa, które kupili i którego nie mogą być pozbawieni. Często zakresy ich są tak pomieszane i stykają się tak ściśle, że oni ścierają się wśród tych samych spraw.
Instytucje sądowe biorą pośrednio udział w prawodawstwie; mogą wydawać przepisy administracyjne, obowiązujące w zakresie ich jurysdykcji; często jednak sprzeciwiają się administracji właściwej, potępiają ją hałaśliwie i aresztują jej agentów.
Miasta mają ustrój rozmaity. Urzędnicy miejscy mają rozmaite nazwy i posiadają pełnomocnictwa z rozmaitych źródeł. Tu mamy maire’a50, tam konsula51, ówdzie syndyka52. Jednych mianuje król, drugich dawni obywatele lub książę feudalny; są tacy, których wybierają ich współobywatele, inni kupują sobie dożywotnie prawo rządzenia nimi.
Są to wszystko odłamki dawnych władz politycznych. Lecz stopniowo wśród nich powstało coś nowego, co mam opisać w tym rozdziale.
W centrum, w pobliżu tronu, powstało kolegium administracyjne, obdarzone swoistą potęgą, coś, w czym wszystkie rodzaje władz grupują się nowym sposobem; jest to rada królewska53 (fr. conseil du roi).
Jest to dawna instytucja, do której dodano nowe funkcje. Łączy ona wszystko w sobie: najwyższy sąd, gdyż może unieważniać decyzję wszystkich sądów ogólnych; wyższy sąd administracyjny, gdyż podrzędne jej są wszystkie jurysdykcje specjalne; władzę prawodawczą, gdyż rozważa i przedstawia do decyzji króla większą część praw; postanawia i rozkłada podatki. Jako najwyższa rada administracyjna wydaje przepisy agentom rządowym; decyduje o najważniejszych sprawach i kontroluje czynność podrzędnych organów. Wszystko w niej się skupia, wszystkiemu udziela ruch, a jednak nie ma własnej kompetencji. Decyduje tylko król, nawet wówczas, gdy rada redaguje postanowienie. Nawet wykonywając sprawiedliwość, członkowie rady „wypowiadają tylko swoją opinię”, jak się wyraża parlament54 w jednym ze swych przedstawień.
Rada królewska nie składa się z magnatów, lecz z ludzi miernego pochodzenia, z intendentów i innych doświadczonych urzędników. Członkowie jej mogą być oddaleni. Działa ona skromnie, objawiając więcej potęgi niż pretensji. Pozbawiona jest wszelkiej świetności lub raczej znika w blasku tronu, do którego jest bliska. Jest tak potężna, że o wszystko potrąca, a tak niepokaźna, że dzieje zaledwie ją dostrzegają.
Jak cała administracja kraju zostaje w ręku jednego kolegium, tak też zarząd sprawami wewnętrznymi powierzony jest prawie całkowicie jednemu urzędnikowi, kontrolerowi generalnemu (fr. contrôleur général).