Dokumenty administracyjne XVIII w. pełne są skarg na nieczynność i ignorancję poborców wiejskich i syndyków. Powtarzają je wszyscy, nikt wszakże nie sięga do przyczyn.

Do samej rewolucji gmina wiejska zachowuje pozory demokratyczne. Czy to idzie o wybór urzędników czy o roztrząsanie spraw społecznych, dzwon kościelny zbiera lud na plac. Stają zarówno ubodzy, jak i zamożni. Wprawdzie nie ma tu ani dyskusji, ani głosowania, lecz każdy może podać swoje zdanie, a umyślnie na ten cel zaproszony rejent68 spisuje do protokołu różne opinie.

Zestawienie tych form wolności z rzeczywistą niemocą wykazuje, jak rząd najbardziej absolutny może łączyć się z pewnymi formami krańcowej demokracji, a ujarzmieni stają się przy tym jeszcze śmieszniejsi przez to, iż się zdaje, jakoby nie byli świadomi swego jarzma. Zgromadzenie wiejskie mogło wypowiadać wszelkie życzenia, lecz równie mało mogło je urzeczywistniać jak i rada wiejska, a nawet zebrać się mogło nie inaczej, jak za pozwoleniem intendenta, i „zgodnie z jego wolą”, jak wówczas mówiono, nazywając rzeczy po imieniu. Przyjąwszy postanowienie jednomyślne, rada ta nie mogła ani opodatkować siebie, ani kupić czegoś lub sprzedać, ani zawrzeć umowy, ani rozpocząć sprawy bez upoważnienia rady królewskiej. Gminy najodleglejsze od Paryża ulegały radzie na równi z najbliższymi. Spotykałem podania do rady królewskiej o pozwolenie zebrania 25 liwrów.

Wprawdzie gminy zachowały prawo obierania urzędników, lecz zdarzało się, że intendent proponował swego kandydata, który niezawodnie zostawał obrany. W innych wypadkach kasował wybory i naznaczał sam poborcę i syndyka, wstrzymując na czas nieograniczony wszelkie wybory ponowne. Widziałem setki podobnych przykładów.

Nie można wyobrazić sobie losu okropniejszego nad położenie tych urzędników. Subdelegat często skazywał ich na karę pieniężną lub sadzał do więzienia; musieli ulegać wszystkim jego kaprysom. Toteż obowiązki te uważano raczej za ciężar niż za honor i starano się ich pozbyć wszelkimi sposobami. To, co powiedziałem tu o miastach i parafiach, stosuje się do wszelkich korporacji, mających byt niezależny i własność wspólną. Przed rewolucją, jak i dziś, nie było we Francji miasta, wsi, szpitala, fabryki, klasztoru lub szkoły, która by ośmieliła się mieć własną wolę w swoich sprawach i śmiała rządzić swoim majątkiem. Wówczas, jak dziś, administracja utrzymywała wszystkich Francuzów pod swoją opieką; jeśli ten wyraz zuchwały nie był wypowiedziany, fakt odpowiedni już istniał.

Rozdział IV. Sprawiedliwość administracyjna i wyjęcie urzędników spod sądu były instytucjami przedrewolucyjnymi

Nie było kraju w Europie, gdzie by sądy ogólne mniej zależały od rządu jak we Francji; lecz nie było też kraju, gdzie by sądy wyjątkowe były w takim użyciu. Było to w związku ze sobą. Ponieważ król francuski nie mógł ani zawiesić sędziego, ani go przenieść, ani wynagrodzić, czuł się więc skrępowany tą zależnością, a to go pobudzało do wyjęcia spod władzy sądowej spraw, które dotyczyły bezpośrednio jego władzy, i do wytworzenia sądów zależnych, pozornie mających cechy sprawiedliwości, lecz pod tym względem bezpiecznych.

W Niemczech, gdzie nie było sądów niezależnych od rządu, król czuł się o tyle panem sędziego, że nie potrzebował komisarzy.

Kto zechce przeczytać uważnie edykty i deklaracje królewskie, ogłoszone w XVIII w., znajdzie wśród nich niewiele takich, w których by nie było dodatku, że spory z nich wynikające należą wyłącznie do jurysdykcji intendenta i rady królewskiej, z zakazem roztrząsania ich przez zwykłe sądy i trybunały.

Do spraw, należących według prawa dawnego lub zwyczaju do sądów zwyczajnych, rada królewska miesza się ustawicznie drogą ewokacji69. Wyjmuje ona spod sądów ogólnych wszystkie sprawy, w które zamieszana jest administracja, i przenosi do siebie. Regestry70 rady przepełnione są takimi ewokacjami. Niebawem wyjątek staje się regułą, fakt przeobraża się w teorię. W umyśle tych, którzy stosują prawa, wytwarza się zasada, że wszystkie sprawy, potrącające o interes ogółu lub dotyczące aktów administracyjnych, nie należą do sądów ogólnych, których jedynym przeznaczeniem jest rozbiór starć, dotyczących interesów prywatnych. I tu znaleźliśmy tylko formułę; idea datuje się sprzed rewolucji.