Rewolucja francuska należała do wypadków najmniej przewidzianych, chociaż od dawna dojrzałych i historycznie przygotowanych.
Rewolucja zwraca na siebie uwagę całego świata; budzi ona w umysłach ludów niejasną świadomość, że następują nowe czasy, płodne w przemiany i reformy; lecz nikt nie podejrzewał w chwili jej powstania, czym ona będzie. Królowie i ich ministrowie nie mieli nawet tego niejasnego poczucia, które miały ludy. W ich oczach była ona jednym z tych objawów chorobliwych, którym podlegają od czasu do czasu wszystkie państwa, a które torują nowe drogi w polityce zaborczej sąsiadów.
Chociaż królowie i książęta niemieccy, zgromadzeni w Pillnitz6 w r. 1791, oświadczyli, że niebezpieczeństwo, zagrażające władzy królewskiej we Francji, wspólne jest wszystkim rządom Europy i że pogróżki rewolucji przyjmują do siebie, nikt wszakże na serio tego nie brał. Dokumenty hojne z owych czasów świadczą, że były to jedynie preteksty, pod którymi ukrywali rzeczywiste swoje zamiary w oczach ogółu. W głębi serca przekonani byli, że rewolucja jest po prostu okazją, z której należy skorzystać, dla własnego interesu, i wszystkie ich przygotowania zmierzają ku temu.
Anglicy, którym pamięć własnych dziejów i nabyta już wolność polityczna przysporzyły doświadczenia, rozróżniają jakby przez mgłę zarysy zbliżającej się rewolucji, lecz nie przewidują ani jej zakresu, ani jej wpływu na własną ojczyznę. Arthur Young7, który podróżował po Francji w chwili poprzedzającej wybuch, przewiduje bliskość rewolucji, lecz nie ma pojęcia o jej rozmiarach, a zadaje sobie pytanie, czy nie doprowadzi ona do spotęgowania przywilejów arystokracji i duchowieństwa.
Przenikliwość Burke’a8 zaostrzona była nienawiścią, którą czuł dla rewolucji od chwili jej powstania, a jednak nie był zdecydowany w sądzie o niej. Przewidywał on przede wszystkim upadek wojenny Francji.
Nie lepiej niż za granicą sądzi się o rewolucji we Francji. Wśród masy kajetów9, zawierających instrukcje, znajduję tylko dwa wyrażające obawę przed ludem. W innych ujawnia się obawa, że władza królewska zachowa swoją przewagę. Wypowiada się trwogę z powodu krótkiego czasu, przeznaczonego na Stany Generalne10. Obawia się, że popełnią nad nimi gwałt. Boi się tego zwłaszcza szlachta. „Wojsko szwajcarskie”, czytamy w wielu instrukcjach, „powinno złożyć przysięgę, że nie podniesie broni przeciwko obywatelom, nawet w razie buntu lub powstania”.
Tymczasem rewolucja wzrasta. W miarę tego, jak wznosi się głowa tego potwora, widoczne stają się groźne rysy jego oblicza.
Pogląd na nią zmienia się w miarę tego, jak rewolucja, po zburzeniu instytucji politycznych, zaczyna burzyć porządek cywilny; przerobiwszy prawa, przekształca obyczaje, a nawet i język; zniósłszy mechanizm rządowy, zachwiewa podstawy społeczeństwa i gotowa nawet zreformować samo bóstwo. Gdy w krótkim czasie rozlewa się poza granice Francji, szerząc niewidziane dotychczas sposoby akcji, nową taktykę, zasady mordercze i używając wyrażenia Pitta11: „opinie zbrojne”, rozbijając z niesłychaną siłą granice państwowe, burząc trony, ujarzmiając ludy, a jednak mimo wszystko pociągając je ku sobie. Teraz to, co wydawało się zwykłym przypadkiem w życiu ludów, przedstawia się działaczom państwowym jako coś nowego, niezwykłego, a zarazem powszechnego, potwornego i niezrozumiałego, wobec czego myśl ludzka zatrzymuje się w zdumieniu. Jedni sądzą, że potęga ta nieznana doprowadzi społeczeństwo do zupełnego rozkładu. „Rewolucja francuska ma charakter szatański” — woła de Maistre12 w roku 1797. Dla innych jest ona zjawiskiem opatrznościowym, mającym stworzyć nową ludzkość. Niektórzy czują wobec niej grozę podobną do tej, jaką czuł Salwian13 wobec najazdu barbarzyńców. „Z mogiły zamordowanej monarchii”, pisze Burke, „wyszła istota potworna, olbrzymia, najstraszniejsza ze wszystkich, którekolwiek uciskały ludzi i opanowywały ich wyobraźnię. Dziwna ta i ohydna istota zmierza ku celowi swemu, nie obawiając się ani zguby, ani wyrzutów sumienia, gardząc wszelkimi przyjętymi zasadami i zwykłymi środkami, zadaje cios wszystkim, nikt nie może zrozumieć nawet, jakim sposobem ona istnieje”.
Czy rzeczywiście wypadek ten wydaje się tak niezwykły, jak się wydawał współczesnym? Czy był tak burzący i odnawiający? Jakie jest znaczenie istotne i charakter tej okropnej rewolucji? Co ona zburzyła i co stworzyła?
Czas przyszedł, aby odpowiedzieć na te pytania. Jesteśmy dosyć oddaleni od rewolucji, aby sądzić o niej bezstronnie, a jednocześnie dosyć bliscy, aby zrozumieć jej umysłowe oblicze. Wkrótce już trudno będzie uczynić to, gdyż wielkie pomyślne rewolucje stają się niezrozumiałe dzięki temu, iż doszczętnie usuwają przyczyny, które je zrodziły.