Widzieliśmy, że polityka królewska zmierzała ku ograniczeniu stopniowemu praw politycznych niższych klas ludności miejskiej. Całe prawodawstwo królów, od Ludwika XI do Ludwika XV, ujawnia ją. Mieszczanie często ją popierają, niekiedy sami doradzają.

Podczas reformy miejskiej z r. 1764106 pewien intendent pytał opinii władz miejskich małego miasta, czy należy zachować rzemieślnikom i innemu drobnemu ludkowi prawo wybierania urzędników. Radni owi odpowiedzieli, „że wprawdzie nigdy lud nie nadużywał swego prawa i że byłoby niezawodnie miłe pozostawić pociechę wyboru tych, którzy mają nim rządzić, lecz że byłoby jeszcze lepiej, dla zachowania porządku i spokoju publicznego, spuścić się na zgromadzenie notablów”.

Rozważmy teraz stan miejski sam w sobie. W tej drobnej części Francji, oddzielonej od innych, dają się dostrzec nieskończone podziały. Wśród notablów małego miasta znalazłem nie mniej niż 36 rozmaitych korporacji. Jakkolwiek nieliczne, dążą one jeszcze do tego, aby wykluczyć spośród siebie żywioły różnorodne. Dzięki temu w niektórych z nich pozostało po trzy lub cztery osoby. Wszystkie są rozłączone jakimiś drobnymi przywilejami, o które toczą nieustanne spory. „Postanowiono nareszcie, że woda święcona będzie podawana wcześniej magistratowi niż radzie miejskiej. Parlament wahał się, lecz król przeniósł sprawę do swej rady i rozstrzygnął ją osobiście. Dawno już trzeba było tak uczynić, sprawa ta burzyła całe miasto”. Jeśli jednej korporacji daje się pierwszeństwo w zgromadzeniu notablów przed drugą, ta druga postanawia wcale się nie ukazywać. Perukarze w mieście La Flèche107 postanawiają w ten sposób wynurzyć słuszne oburzenie, wywołane przez pierwszeństwo nadane piekarzom.

Ciągłe podrażnienie miłości własnych tych drobnych towarzystw wzrastało ustawicznie, a poza próżnością, tak właściwą Francuzom, zapominano o dumie narodowej. W XVI stuleciu istniała już większość korporacji, o których tu mówiłem, lecz po załatwieniu spraw swego związku łączyły się one z wieloma obywatelami, aby decydować o sprawach miejskich. W XVIII w. korporacje te zamknęły się w sobie, albowiem objawy życia municypalnego stały się rzadsze i były efektem działania pełnomocników.

Rozdział X. Jakim sposobem zniesienie wolności politycznej i rozdział klas wytworzyły prawie wszystkie choroby społeczne, które zburzyły dawny ustrój

Gdyby Anglicy utracili byli od czasów średniowiecznych wolność polityczną i swobody miejscowe, które bez niej istnieć nie mogą, rozmaite klasy, z których składa się arystokracja angielska, oddaliłyby się od siebie prawdopodobnie tak, jak to miało miejsce we Francji i na lądzie Europy. Lecz wolność zmuszała je do trzymania się razem, aby móc porozumiewać się w razie potrzeby.

Arthur Young, którego książka daje najbardziej pouczający obraz dawnej Francji, opowiada, iż będąc raz u księcia Liancourt108, wynurzył życzenie rozmówić się z wybitniejszymi z rolników okolicznych. Książę polecił rządcy swemu przyprowadzić ich do Younga. Z tego powodu Anglik robi następującą uwagę: „U obywatela angielskiego zaproszono by trzech lub czterech fermerów109 okolicznych, którzy siedliby do stołu razem z rodziną i paniami domu. Widziałem to przynajmniej sto razy na naszych wyspach. Lecz daremne by było szukać czegoś podobnego we Francji”. Nie ma wątpliwości, że arystokracja angielska była dawniejsza od francuskiej, lecz interes stanu zmuszał ją do zbliżania się z niższymi warstwami, a gotowa ona była na wszelkie ofiary dla utrzymania rządów. Od kilku stuleci nie ma w Anglii innych nierówności podatkowych prócz tych, które wprowadzono na korzyść klas ubogich. W Anglii XVIII w. z przywilejów podatkowych korzysta ubogi, we Francji — zamożny.

W XIV w. zasada n’impose qui ne veut (z fr. niech nie płaci podatków, kto nie bierze udziału w ich postanowieniu) była równie utrwalona we Francji, jak i w Anglii. W tej dobie było wiele podobieństw między instytucjami politycznymi Anglii i Francji, lecz im dalej, tym mniej. Można je porównać do dwóch linii, które, wychodząc z punktów stykających się, oddalają się coraz bardziej od siebie.

Śmiem twierdzić, że w chwili, gdy naród, znużony długotrwałym nierządem, który towarzyszył wzięciu do niewoli króla Jana110 i obłędowi Karola VI111, pozwolił królom wprowadzić podatek ogólny bez jego udziału i gdy szlachta popełniła nikczemność, dopuszczając do opodatkowania trzeciego stanu, byle uwolnić się samej od podatku, rzucone zostały nasiona wszystkich wad i nadużyć, które stały się przyczyną upadku dawnych rządów.

Przyjrzyjmy się, jak rana ta rozszerzała się z biegiem lat.