— Klucz ma tu być natychmiast!
Jeden z posłanych po klucz sług stoi już niedaleko stołu. Twarz ma bladą jak kreda. Drży ze strachu. Król zauważył go.
— Podejdź bliżej!
Sługa pada do nóg króla.
— Wasza królewska mość! Nie ma złotego klucza. Zaginął!
— Co?
Straszny pomruk króla sprawił, że sługa uciekł. Na jego miejscu stoi już stary zarządca pałacu. Na skroniach pochylonej głowy, błyszczą srebrne nitki włosów. Jest gotów przyjąć gniew króla na siebie. Ten nie zwleka. Rozkaz jego jest wyrokiem:
— Idź się powiesić!
Stary człowiek złożył ręce na piersi, ukłonił się i cichym głosem powiedział:
— Wykonam rozkaz waszej królewskiej mości!