He he — zaśmiał się urągliwie czarny człowieczek. — Ten księżulek był nader skromny i nie sięgał po honor biskupa polowego, stojącego wśród gradu kul. Widziałem, jak płakał, gdy go zdjęto z wózka. Płakał i lamentował, tak że kat musiał zwrócić mu uwagę, by nie beczał jak małe dziecko na widok ciemnego pokoju. Co najciekawsze, to to, że kat wziął go zrazu za kapelana i spowiednika drugiego skazańca, który miał być jednocześnie powieszony, a profos niemało się nabiedził, nim zdołał przekonać wykonawcę wyroku o pomyłce. Prawda, że to zabawne, szanowni panowie?
— Nie! — powiedział mój drogi mistrz upuszczając na talerz rybkę, którą przez chwilę trzymał na widelcu tuż przy ustach. — Nie bawi mnie to wcale! Przeciwnie, myśl, że biedna dziewczyna wydaje może właśnie ostatnie tchnienie, odebrała mi cały apetyt, obrzydziła te wyśmienite kiełbiki, piękny, słoneczny dzień i wszystko, co mnie radowało przed chwilą.
— Ksiądz dobrodziej, widzę, bardzo drażliwy na tym punkcie! — zauważył czarny staruszek. — Pewnie by też Wasza Wielebność nie mógł patrzeć na to, co widział na własne oczy ojciec mój w dziecięcych swych latach w Dijon, skąd pochodził.
— Zapewne... zapewne! — powiedział mój mistrz przezacny.
— W takim razie pozwolę sobie powtórzyć opowiadanie ojca mego, które słyszałem nieskończoną ilość razy. Jest niezmiernie interesujące.
Napił się wina, otarł usta rożkiem serwety i opowiedział poniż przytoczoną historię.
XIX. Opowieść woźnego
W październiku roku Pańskiego 1624 żyła w Bourgen-Bresse, w domu swych rodziców, dwudziestodwuletnia Helena Gillet, córka kasztelana królewskiego, mająca kilku braci jeszcze w chłopięcym wieku. Owa Helena Gillet zaszła w ciążę i oznaki te stały się rychło tak widocznymi, że przestały się z nią zadawać córki właściciela zamku i wszystkie inne panny w mieście. Za czas jakiś zauważono, że Helena stała się na nowo szczupłą jak przedtem i posypały się najrozmaitsze przypuszczenia i plotki. Doszło do tego, iż sędzia kryminalny powziął podejrzenie i kazał zbadać sprawę fachowo. Położne stwierdziły, iż rozwiązanie nastąpiło przed dwoma tygodniami, a Helena Gillet zamknięta została do więzienia i przesłuchana przez trybunał prezydialny. Wówczas to złożyła następujące zeznanie:
„Przez kilka miesięcy uczęszczał do domu rodziców moich pewien młodzieniec z sąsiedztwa w celu nauczenia młodszych mych braci pisania i czytania. Miał ze mną jeden raz tylko stosunek. Pozyskał sobie służącą, która zamknęła mnie razem z nim w pokoju, i tam mnie zgwałcił”.
Sędzia spytał, czemu nie wzywała ratunku, a dziewczyna odrzekła, że tak była zaskoczona i zdziwiona, iż głos jej uwiązł w gardle. Pod naporem pytań dodała, że skutkiem tego zgwałcenia zaszła w ciążę i poroniła przed czasem. Zaręczała, że nie tylko nie przyczyniła się do spędzenia płodu, ale nawet nie wiedziała, co to wszystko znaczy, i dopiero służąca musiała ją uświadamiać.