— Więc nie chcesz pan dobrym słowem ułagodzić szynkarza i strażników?
— Jeżeli chcesz, mogę im powiedzieć, aby zabrali nożownika wraz z kapucynem.
— Przecież — rzekła, śmiejąc się — nożownik jest pańskim przyjacielem.
— Więcej twoim niż moim — z gniewem odrzucił ojciec. — Nędzarz, który ciągnie wózek, utykając.
— Co to, to prawda — zawołała — on istotnie utyka, utyka, tyka!
I wybiegła ze sklepu, śmiejąc się do rozpuku. Ojciec zwrócił się do księdza, który tymczasem nożem kość oskrobywał:
— Tak, jak mam zaszczyt zapewnić waszą wielebność: każdą lekcję czytania i pisania, którą ten kapucyn udziela memu dziecku, opłacam czarką wina i smacznym kąskiem zająca, królika, gęsi, pulardy21 lub kapłona22. A to pijak jest i rozpustnik.
— Słusznie, niewątpliwie — odpowiedział ksiądz.
— Ale niech tylko ośmieli się pokazać na progu, wygnam, jak śmiecia wymiotę z domu.
— I dobrze uczynisz — rzekł ksiądz. — Ten kapucyn to osioł i syna twego uczył on raczej krzyku oślego niż mowy ludzkiej. Mądrze postąpisz, wrzucając do ognia ten oto żywot świętej Katarzyny23 i modlitwę przeciw odmrożeniom, i historię o wilkołaku, którymi ten mnich zatruwał umysł twego dziecka. Za takąż cenę jak brat Anioł sam kształcić go będę, nauczę go łaciny, greki a nawet francuszczyzny, którą Voiture i Balzac24 doprowadzili do doskonałości. Tak to przez podwójnie szczęśliwe a dziwne zrządzenie losu ten Kubuś Rożenek zostanie człowiekiem uczonym, a ja będę jadał codziennie.