Rodzina ze strony ojca nie była dobrze widziana w mieście. Deniseau byli nieszczególnego pochodzenia. Ojciec panny Klaudyny miał kantor pośrednictwa pracy, ani lepszy, ani gorszy od innych biur tego rodzaju. Chlebodawcy i służba narzekali na niego, ale wracali doń. W r. 1871 Deniseau wydał rozkaz proklamowania komuny na placu Św. Eksuperego. Później, przy wydalaniu trzech dominikanów manu militari47 stawił opór żandarmom i był aresztowany. Odtąd kandydował w wyborach miejskich jako socjalista, ale otrzymywał bardzo małą ilość głosów. Była to głowa szalona, umysł słaby. Uchodził za człowieka uczciwego.

Matka była z domu Nadal. Nadalowie, bardziej szanowani niż Deniseau, byli drobną szlachtą, ale mieli dobrą opinię, tyle tylko, że panna Nadal, ciotka panny Klaudyny, miewała halucynacje i przebyła kilka lat w domu zdrowia. Nadalowie byli pobożni i mieli księży w rodzinie. Pan Worms-Clavelin niczego więcej dowiedzieć się nie mógł.

Pewnego rana miał w tej sprawie rozmowę ze swoim osobistym sekretarzem, panem Lacarelle, który należał do starej rodziny miejscowej i znał cały departament.

— Mój kochany Lacarelle, trzeba raz skończyć z tą wariatką. Boć jasne jest, że panna Deniseau to wariatka.

Lacarelle odrzekł poważnie, nie bez pewnej dumy, nieodłącznej od jego długich blond wąsów:

— Panie prefekcie, zdania są podzielone co do tego i dużo osób sądzi, że panna Deniseau jest przy zupełnie zdrowych zmysłach.

— Ależ, panie Lacarelle, nie wierzysz chyba, że święta Radegonda przychodzi co dzień z nią rozmawiać i w rozmowach tych z błotem miesza prezydenta i rząd.

Lacarelle sądził, że ludzie bardzo przesadzają i że niechętni rządowi wyzyskują ten niezwykły objaw. Niezwykłe bowiem istotnie było to, że panna Deniseau przepisywała lekarstwa skuteczne na nieuleczalne choroby; uzdrowiła dozorcę drogowego Jobelin i byłego woźnego, niejakiego Favru. To jeszcze nie wszystko. Zapowiadała wypadki, które istotnie się zdarzały.

— Jeden fakt mogę poświadczyć. W zeszłym tygodniu panna Deniseau powiedziała: „Na polach Faifeu w Noiselles jest ukryty skarb”. Zaczęto kopać w oznaczonym miejscu i natrafiono na kamienną płytę zamykającą wejście do podziemia.

— Ależ raz jeszcze powtarzam — zawołał prefekt — że niemożliwe jest, by święta Radegonda...