XXV.
I. O próżności słów w nazywaniu, w pochlebowaniu i pisaniu listów. 2. O złym obyczaju i przysięgania nierozmyślnie. 3. I obrażenia z kłamstwa chocia słusznie zadanego. 4. I o czynieniu oracyj780 przy pogrzebie.
Z głupstwa też zbytniej urzędów chęci, abo pychy, pochodzi ona chęć łagodnych słów w nazywaniu i w rozmowach, gdy ludzie uczciwi bez słów jakoby uroczystych nie chcą dać z sobą mówić, a jako dostojnością i obfitością rzeczy drugie przechodzą, tak się też wielce kochają w słowach górnych, a niejednej osobie należących. Ale co mówię o ludziach uczciwych? Ledwie kto jest abo równy nam, abo i podlejszy, który by się nie gniewał, gdy do niego mówią, jako do jednego. Prawieśmy stracili używanie tego słowa TY. Mówiąc do jednego, tak trzeba rzecz stosować, jakby się do wiela mówiło. Drudzy nie przystawają na odmienieniu liczby, jeślibyś osoby nie odmienił, a przetoż, gdy do nich kto ma mówić, trzeba wszystkę mowę odmienić, a tak sformować, jakoby nie z tym, co go widzi, ale z kim inszym abo o kim inszym mówił. Stądże ono mnóstwo wielmożnpści, jasności, miłościwania i inszych tym podobnych. Śmieszny to zaprawdę jest obyczaj, ani skąd inąd, jedno z niewiadomości prawdziwej uczciwości pochodzący. Alexander Severus nie chciał, aby do niego inaczej listy pisano, jedno jako do prostego człowieka, przydawszy tylko tytuł hetmana. Witano go też nie wielmożnie, tymi słowy: Witaj Alexandrze! Jeśli kto z witających łagodniej do niego mówił, śmiano się z niego jako z pochlebcy. Dzisiejszych czasów, żeśmy i rzeczy, i rozsądku o rzeczach niemało potracili, przeto nikczemniuchnie łaskawania i miłościwania łapamy, biorąc to sobie za krzywdę, jeśli kto z prosta do nas mówił; milej nam słuchać, gdy kto mówi do jasności, zacności, wielmożności, świętobliwości, wielebności, do majestatu, szlachetności, urodzoności i najwielebniejszej miłości naszej. Wytarła się niepomału tego naszego wieku grubość i w słowiech781, i w sposobie mówienia. Wygładzon by łacno mógł być i ten obyczaj, kiedy by ci, do których mówimy, nie brali sobie tego za krzywdę, jeślibyśmy im tych tytułów nie przydawali.
Lecz oni za to mają, że słowa nie rzeczom samym, ale mniemaniu ich, którego się w wielkim szczęściu napili, służyć mają. Do łagodnych i pochlebnych mów przystąpił i ten obyczaj, wszystkę nasze mowę raczeniem albo waszmościami nadziewać, siebie i swoje służby (bo tak mawiamy) każdemu zalecać, a bez braku każdemu posługi abo uczynności nasze ofiarować. Z tymi złączone są i owe postawy do zmyślania i ochylania uprzędzione, podryganie, czapki zejmowanie, poczciwości wyrządzanie abo tym, które lekce ważysz, abo których nierad widzisz; co wszystko więcej przystoi małpom niż ludziom, których zwierzchowna postawa abo kształt z myślą wnętrzną serdeczną zgadzać się ma. Te obyczaje najwięcej z błazeństwa abo szybalstw dworskich okazowania urosły, człowiekowi statecznemu nieprzystojne, bo i wszystkie znaki prawdziwej przychylności niszczą i dla nich782 nie znać, kto nam dobrze a kto źle życzy, a na ostatek roście z nich niejaka głupia żywota płochość783. Takie dworstwa784 sprawiły to, iż ledwie jeden drugiemu o rzeczach tak szkodliwych, jako i pożytecznych prawdę przyjacielsko rzec może, chyba w poswarku785 od kogo rozgniewanego w obyczaj przymówki usłyszyć może; skąd się znaczy, że jeden drugiemu najmniej nie jest przyjacielem. Aleć i owe tytuły i te zmyślone służeb zalecenia i wszystkie pochlebstwa od ludzi nadętych, a wszelakiego zachowania ludzkiego łapających wymyślone są.
Ono786 też bardzo marny a zły obyczaj, iż pospólstwo nic nie umie mówić, jeśliby mało nie do każdego trzeciego słowa nie przydali przysięgi, o co przedsię nikogo nie karzą. A którzy się bez przysięgi nic nie nauczyli mówić, ci, jeśliby im łeż787 zadano, dziwnie bywają obrażeni, chocia jej nie bywają próżni — jakoby ten, który chcąc a wiedząc kłama, chociaby ludzie milczeli abo tego nie widzieli, nie był w kłamstwie od własnego swego sumnienia przeświadczon, którego gryzienie ludziom dobrym ma być cięższe, niż które zadanie. Ale na takie obrażenie nie może być skuteczniejsze lekarstwo, jedno gdybyś chęcią a zwyczajem przyuczył się prawdę mówić, a nie miał u siebie sprośniejszej wady jako łeż. Bo walczy przeciwko przyrodzeniu, które wszytkie rzeczy tak, jako się która w sobie ma, rodzi; i przeciwko Bogu samemu, który jest ojcem prawdy tak, jako i diabeł jest ojcem kłamstwa. A prawie nie wiem788, jeśli zbytecznicy, złodzieje, gwałtownicy ludzi tak dalece szkodzą dobrym obyczajom, jako łgarze, którzy i w życiu, i w mowie płochość789 okazują, z którymi ani w jakim rzeczy stanowieniu, ani w rozmowie żadna sprawa stateczna nie może być; którzy rzeczą790 insi są, niż się okazują; którzy na tym są, aby tych oszukali, z którymi sprawę mają. Zaprawdę ci, co się tak sprawują, nie może być, aby dla lada przyczynki nie mieli krzywo przysięgać; a którzy to mogą przewieść na sobie, aby drugich oszukali, ci też bardzo łacno dadzą się na to namówić, aby tego, co mówią, przysięgą potwierdzili. Każdy wtedy ma się pilnie starać oto, żeby w życiu swym, w obyczajach, w mowie, w sprawach nic zmyślonego nie miał, nic próżnego, nic obłudnego, nic takiego, co by z granic prawdy wykroczyło abo patrzające, słuchające zdradzić, oszukać mogło. A tak jeślić łżyczkę zadadzą, a będzie to z twej przyczyny, winujże sam siebie, a nie kładź winy na tego, któryć ją zada, ale na siebie samego, któryś fałsz powiedział. Zaiste sprośna rzecz jest, żeby onego człowieka, którego usta łeż mówić nie strachają się, miały się uszy zadaną łżą brzydzić. Cicero791 czyniąc rzecz za Caeliusem przed sędziami rzymskimi powiedział, że go nic nie obruszają te oskarżenia, które zrzetelnie792 fałszywe są; a do Antoniego hetmana napisał, że nie chce tego słowa przeciwko żadnemu używać, które on jemu fałesznie zadał. Tenże do Appiusa Pulchra hetmana pisze, że był kłamstwy ludzi lekkich obciążon. Nie brzydziły się rzymskie uszy tymi słowy: fałsz i łeż. Chcieli, aby się słowa zgadzały z rzeczami, z którymi jeśli się słowa zgadzały, powiedali je być prawdziwymi; a jeśli nie, wtedy fałszywymi. Ale dzisiejszych czasów i ci, którzy fałsz mówią, którzy wiedząc, że inaczej jest, drugich kłamstwu uszy nakłaniają, tak ciężko słowem nieprawdy bywają obrażeni, jakoby śmiertelną ranę podjęli; a jeśli się zarazem793 nie pomszczą: za to u siebie mają, że sławę i dobre mniemanie utracili, chyba by pierwej uszom poczciwość wyrządził słowem ten, który powiada, że się rzecz inaczej najduje, niż sprawę dano. Bo tą przedmową serca tych, którym bywa nieprawda albo łeż zadana, bywają od gniewu niejako odwrócone. Aczkolwiek więc pospolicie leda794 plotki zmyślają o różności nieprawdy a fałszu zadanego i o tym, kto pierwej, a kto pośledzej795 to zada, tamże zarazem spierają się o godność, który z nich lepszy? a oba swarząc się niewstydliwie usty się swymi wynoszą: Jam, pry796, lepszy niż ty. Potem się do kordów porywają. Ale wnet się gniew rozjątrza, którym by się abo gnuśność797 pokryła, abo się rycerskiej sławie dosyć stało: Nie godzieneś tego, abyś ze mną czynił. A drugi: I owszem, ja godniejszy niż ty. Tak rozmaite chluby między sobą zwykli czynić abo z herbów starodawnych, abo z jakich inszych plotek nikczemnych, że i uszy musiałyby być bardzo cierpliwe, które by się do słuchania tych rzeczy nachylić chciały, i człowiek by to musiał być od zabaw798 wolny, który by to zbijać abo odpór dawać chciał. Gadają się o herbiech799 szlachectwa, którzy od samej rzeczy daleko bywają. Czynią różność między fałszem a nieprawdą; jakoby nie rzeczy samej, ale dźwięku wiatr bijącego, patrzyć trzeba. Zaprawdę i ten, który fałsz mówi, i ten, który nieprawdę, nic innego nie czyni, jedno że ono800, o czym mówi, inaczej się w sobie ma. Ale cóż tym do tego, którzy sylaby słów liczą, a rzeczy u siebie nie uważają? A iż się z tego chlubią, że pierwej łeż zadali, jakoby lepsi szlachcice byli (bo tak mówią), wtedy ci sowito801 grzeszą, gdy się z występku przechwalają i ktemu802, iż w czym więcej wystąpili, w tym więcej zacności szukają; aza803 ten, który zagabnął804, większą sławę otrzyma niżli ten, kogo zagabniono? aza ten, którego pierwej na złym uczynku zastano, więcej będzie uszlachcion, niż ten, który pośledzej805? Ale to, jakom powiedział, nie nie ma do tych wielmożnych, którzy inne szacunki, a jakoby ustawy swe mają, które się abo u nich w domu urodziły, abo ich na peregrynacjach806 po rycerstwie chodząc, abo jakimi inszymi tym podobnymi sprawami dostali i z wielką sławą swą nabyli, które tak wielce sobie ważą, iż im i filozofi, i prawni ludzie, i wszyscy rozumem się sprawujący tego pozwolić muszą. My wtedy puściwszy to na stronę, wrócimy się do przedsięwzięcia naszego. Nic zaprawdę człowieczymu żywotowi nie jest przystojniejszego, jedno abyś się zawżdy prawdy trzymał i w mowie, i w obyczajach, i we wszystkim życiu twoim. Jeśli cię za twoją przyczyną łgarzem abo nieprawdziwym nazową, siebie w tym winuj; jeśli nie za twą przyczyną, wywodź się abo świadkami, abo jakim inszym sposobem; boć to daleko lepiej będzie, niż gdybyś pięścią za szyję dał temu, któryć niewinnie łeż zadawa807. Jeden, gdy mu zadano złodziejstwo, powiedział, że mu to źle zadano; a ten, który przeciwko niemu mówił, dał mu pięścią za szyję. Gdy tę rzecz dano na rozsądek, tak je pogodzono, aby jeden drugiego przeprosił; jeden, aby przeprosił dla tego, że i złodziejstwo zadał, i pięścią uderzył; a drugi dla tego, iż mu łeż zadał. Lecz to wszytko śmiechowisko było. Jakoby się już i ten ze złodziejstwa wywiódł, iż też zadał, i on z kłamstwa, iż pięścią za szyję dał! Czemu by nie raczej ta rzecz szła prawnie a przystojnie? czemu by z kłamstwa i ze złodziejstwa nie raczej się każdy wywodził abo świadkami, abo jakim inszym słusznym sposobem? Bo nie masz tego mniemania być, abyś od tego występku, w którym ci winę dano, wolen był, chociabyś i zabił tego, któryć winę dał. Są słuszne sposoby, którymi ludzie z występków sobie zadanych wywodzić się abo oczyszczać mają. A póki tych używać nie będziesz, poty ty i występku tobie zadanego winnym i przymówkom ludzkim poddanym będziesz się zdał być. Trzeba wtedy do tego inszych sposobów używać, a ów obyczaj za każdym słowem przysięgać, do gruntu wygładzić.
Przy tym onych obyczaj, którzy przy pogrzebie rzecz808 o kim czyniąc, najwięcej się na wychwalanie cnót zmarłego wysadzają809, a występków jego nie ganią, ani wspominają, nie wiem, jeśli ma być ganion. Ja tak mniemam (bom też tak dawno do niektórego przyjaciela pisał), że w takich oracjach nie tylko to przekładać trzeba słuchaczom, czego by trzeba naśladować, ale też i czego się wystrzegać. Bo to wszytko na cnotę należy, rzeczy złych się strzec a zacnych cudzych spraw naśladować. A to najwięcej na tych, którzy by na miejsce zmarłych następowali, należy, aby wiedzieli, czego w onych, którzy przed nimi byli, potrzebowali dobrzy a uczeni ludzie, co w nich ganili, a co chwalili. Bo zaprawdę, gdy ujźrą, ano810 w nich wszytko chwalą a nic nie ganią, mniemają, żeby też ich obyczaje i wszystkie ich sprawy, chocia ganienia godne, miały być chwalone; z którego ich mniemania jako wiele złego roście, nie trzeba przypominać. Ono lepak811 zgoła nic nie ma być chwalono, żeby do pisania takich oracyj miano naśladować owych pochwał, które przy wielkim wszelakich ludzi zgromadzeniu na wychwalenie jakiej osoby czynią. Bo te pochwały piszą żywym a przytomnym812, o których dowcipiech813 dobrze trzymamy, aby mieli pewną drogę, której by się trzymali, abo pobudkę jako ostrogę do cnoty pobudzającą. Lecz zmarłe jeślibyś tylko chwalił, a tego nie wspominał, co ma być ganiono, a cóż inszego czynisz, jedno dawasz potuchę814 żywym, że będą tego mniemania, jakoby sprawy ich, chocia wysławiania niegodne, dla815 bogactw i majętności prawie aż do nieba wywyższane być miały? A tym ci sposobem i bogacze stawają się leniwszymi a niesposobniejszymi do onej sławy samej tylko cnocie, dowcipowi i pracy należącej, i serca ludzi tym bywają obrażone, gdy widzą, iż w wielu rzeczach przygany godnych wszystkie miejsca wychwalanie zastąpiło; i sami uczeni, którzy piszą, przychodzą wespołek816 z pismem swym w mniemanie płochości i pochlebstwa — a kto raz straci mniemanie o swobodnym a prawdziwym zdania swego wyrzeczeniu, ten chociaby też chciał, nie może nic pożytku nauką swą ludzkiemu narodowi uczynić. — A to o mowie.
XXVI. O pojedynkowych bitwach
Przydajmy817 też nieco o pojedynkowych bitwach, w których się ludzie leda z przyczyny zabijają, których też w rzeczypospolitej statutami obwarowanej zabronić trzeba818. Zaiste zda się, że je ludzie mało rozumu używający a Chrystusa nie znający wymyślili. Bo a co takiego jest, czego by rozum ludzki okrom krwie przelania rozsądzić nie mógł? Wszystkie wątpliwe rzeczy abo świadkami, abo przysięgą bywają rozeznawane, z tych rzeczy i rozum ludzki i Pismo św. chce mieć rozsądków koniec. Powiedasz, żeć kto uczynił krzywdę, której okrom819 pojedynkowej bitwy odegnać od siebie nie możesz. Czemu raczej nie bierzesz na pomoc urzędu, któremu i sądy, i miecz w ręce jest dan? Wojny między narody, nie pod jednymi prawy żywącemi, wtenczas się wszczynają, gdy rzeczy, których się upominają, nie bywają wrócone. Lecz ty, który w tejże rzeczypospolitej mieszkasz, w której i ten, któryć krzywdę uczynił, tymże prawom, co i on, podległeś, mniemasz, aby miecze miały być przekładane nad prawa? Acz są ludzie tak bardzo zuchwali, którzy się sobie niemężnymi być zdadzą, jeśliby się krzywd swoich upornie nie mścili; abo, nie mogąli820 tego dowieść, wtedy przedsię821 tego, który obraził, na rękę powabiają, mając za to, że to należy na szlachecką a wysoką myśl, mniemania dobrego mszczeniem krzywdy bronić. Ale te rzeczy pełne są płochości, chluby i nadętości. Zaiste prawdziwa myśl wspaniałości więcej należy na lekceważeniu, niż na pomszczeniu krzywd, a na łaskawości raczej, niżli na srogości. Czego nie tylko nas uczy Chrystus i jego apostołowie822, gdy nam każą dobrorzeczyć złorzeczącym, dobrze czynić źle czyniącym, miłować nieprzyjacioły; ale też i filozofowie, którzy dawając naukę człowiekowi wielkiego serca chcą, aby jako od czynienia krzywd był daleko oddalony, tak by się też i mszczeniem swoich brzydził, a uczynionych się nie mścił; a ktemu823, aby jako dla rzeczy wielkiej i sprawiedliwej w niebezpieczeństwie się żywota wdawał, tak by dla lekkiej a niesprawiedliwej tegoż uchodził — nie tak, jako pospolicie czynią niektórzy, co dla nędznej chwały o maluczkie rzeczy łapają przyczyn niebezpieczeństwa, a o leda824 słóweczka chcą ręką czynić. Ale ci potem z sprawiedliwego sądu Bożego abo rany podejmują tych, z którymi czynią, abo gardło tracą, które drugim wydrzeć chcieli; abo na ostatek wszystko dobre mniemanie o sobie upuszczają, którego leda przez co nabyć chcieli. Ponieważ przeto nie tylko wiara chrześciańska, która wżdy sama ma być u człowieka chrześciańskiego wielce ważona, ale i filozofskie wyroki za wspaniałą myśl poczytają, gdy kto lekce waży krzywdy: ktoż jest, kto by głupiego mnóstwa przeciwne mniemania więcej ważył? Aza825 więcej będzie przypisować ludziom bez męstwa i bez rozsądku, którzy się drugie krzywdzić, niewalecznie na rękę powabiać, ludzi leda z przyczyn a dla maluczkich rzeczy zabijać nauczyli? Tych sprawy i wszystek żywot gdyż za godny, żeby go wszyscy ludzie ganili, rozumiemy, czemuż rozsądek ich o męstwie i prawdziwej wielkiej myśli wielce sobie ważymy? Lecz trzeba by się nam strzec, abyśmy więcej złych ludzi przewrotności folgując, nie stali się im podobni, którym się nie podobać, a mniemaniu ich abo raczej obłędliwości i słowy, i uczynkami przeciwić się nic inszego jest, jedno za skuteczną sławą iść. Ale niechby mi na to odpowiedzieli, którzy pomstę imieniem826 męstwa i wielkiego serca zdobić śmieją, co o wzgardzie krzywdy rozumieją? Bo jeśli ta zwierzęca wściekłość jest w tak wielkiej wadze, że ją męstwem zową: cóż lepak827 jest cichość, co dobrotliwość a serca miękkość? Iście, jeśli ten dobrze czyni, który się mści, tedyć źle czyni, który zaniedbawa mścić się; której rzeczy przeciwną ukazałem nie tylko z Pisma św., ale też i z filozofiej wyroków. Nuż, co nie należy do cnoty, a jako do męstwa należeć może? A do cnoty jako ma należeć, co daleko jest od mierności828, najlepszej prawdziwego rozumu ustawy? Ponieważ przeto ci, którzy się katowsko krzywd mszczą, od środku prawem i statutami zamierzonego odstąpili, wtedyć też i to się wyznać musi, iż od cnoty i od męstwa dalecy są. A przedsię nie tylko ci, którzy krzywdą jaką wzbudzeni popędliwości swej wodze 829popuszczają, iż się mszczą, ale i drudzy toż rozumieją i mówią, których żadna krzywda nie dolega, którzy ludziom już zajątrzonym i szalejącym dodawają zdaniem i powagą swą dobrej potuchy830. Przyzwalają na to i wielcy a zbożni (Bóg to wie) teologowie831, którzy takie ludzie już na przelanie krwie bliźniego oślep bieżące wieczerzą Syna Bożego sprawują. O przeniezbożne nabożeństwo! Żaden tej wieczerzy nie używa godnie, jedno ten, kto się z bliźnim pojednał, kto nie tylko przyjacioły, ale też i nieprzyjacioły miłuje, kto je karmi łaknące i poi pragnące. Te cechy miłości chrześciańskiej używasz wtenczas, kiedy pragniesz krwie bliźnego, gdy gardła jego żądasz, gdy go zadeptać i stracić chcesz? Cóż tedy! czyli nie wierzysz, iż natenczas miasto832 Chrystusa diabła, wszech morderców ojca, do serca twego (jako o Judaszu w podobnej rzeczy napisano) przyjmiesz? To pewna, że prawa papieskie pojedynkowej bitwy zabroniły; a nie prawie i sam wiem, jeśli które insze prawa dopuszczają — a wszakże to pewna, że na wojnach sprawiedliwych miejsce mają; gdzie iż wolno wszytkim wojskom sobie bitwę dać, tedyć też i niektórym będzie wolno z sobą pojedynkiem czynić, bo tedy z sobą czynią nieprzyjaciele, nie spólni obywatele ani jednego wojska żołnierze. Tym sposobem, jako jest w historii rzymskiej, trzej Horacjuszowie ze trzemi Kuriacjuszami czynili833, i Manlius z Francuzem834. Pismo też Św. także świadczy o Dawidzie Hebrajczyku, a Goliacie Filistyńczyku, iż przed wojski w ten sposób z sobą czynili835, aby za zwycięstwem jednego z nich wszystko wojsko zwycięstwo odniosło. I nie z drogi by to, aby dziś zwierzchni panowie, którzy się wielkich państw domagają, rozterki836 swoje o królestwa i powiaty pojedynkową bitwą kończyli, a tym sposobem zwycięzca wszystko brał — niż co więc niezliczonych ludzi śmiercią i nędzą nieskończoną królestw nabywają. Lecz czasu pokoju, gdzie wojny żadnej nie masz, prawem trzeba walczyć, nie bronią — chyba żeby się trafił taki czas, iżby się spór żadnym sposobem rozjąć nie mógł bez oręża; jako gdy świadkowie przysięgli różną rzecz u sądu twierdzą837. Ale ja teraz mówię o tych, którzy wzgardziwszy prawem, albo dla sławy tylko, albo dla rozjęcia sporu uciekają się do oręża a powabiają drugie na rękę; którzy acz swoję rzecz jakożkolwiek za sprawiedliwą mają, wszakże iż zaniedbawszy prawa, to jest: wzgardziwszy Boże i przyrodzone postanowienie, do broni się rzucają, na Marsa się spuszczają838, muszą doznać sprawiedliwości Bożej, gdy je karać będzie za to. Bo kto się, jako Paweł powiada839, postanowieniu Bożemu przeciwi, ten sobie sąd otrzymawa, i ten, którego powabiają, nie praw, jeśli się nie uciecze do inszego lekarstwa, to jest: do praw pospolitych, aby od nich pomocy prosił a rozeznania wątpliwej sprawy.
Lecz jeśliże powabiony niewolą przypędzony musi się bronić, może mieć wymówkę prawem przyrodzenia840, które moc mocą odeprzeć dopuszcza. A jeśliże ci mają być ganieni, którzy o żywot i o krew nierozmyślnie walczą, tedyć też niemniej i oni tak królowie, jako i zwierzchni panowie abo każdy urząd, którzy i tego dopuszczają, i miejsce do tego ku dziwowaniu dawają, a sami i patrzą na to, i sędziami onego bicia abo forytarzami841 bywają. Bo a cóż to inszego jest, jedno od pokoju ludzi do wojny odzywać, urzędowi miecz jego wydzierać, praw pospolitych i sądów zacność niszczyć, pobożnej przeciw Bogu842 powinności niepobożnie a hardzie ubliżenie czynić? A przeto do ugadzania rozterków, do jednania nieprzyjaźni raczej praw i sądów używać trzeba, nie oręża, bo do oręża tylko przeciw obcym uciekać się trzeba, gdy to, co prawem nam służy, prawem nie może być odjęto; do praw się ludzie jednej rzeczypospolitej zawżdy843 mają uciekać, a miecza nad rozkazanie urzędowe nigdy nie używać.