Twardziśmy z rodu ludzie: syn skoro się rodzi,

Niesiemy go do rzeki, że się w wodzie chłodzi,

Mrozem go hartujemy, a skoro podroście,

Łowi zwierz rozmaity pilno w dzikim chroście;

Miasto gry końmi toczą, a z łuków strzelają,

Zaś młodzieńce pracowni na male przestają,

Około ziemie robią, lub miast dobywają,

Po wsze czasy żelazem grać obyczaj mają,

Często tarcze oszczepem kryte bukowiną

Przybijamy; lecz lata i starym nie giną,