— Komu? Babce?
— He, he! — jakże? Mamie twojej.
— A gdzie mama?
— Umarła.
— Tak zaraz?
— To się zdarza.
— A tata?
— Jest gdzieś w świecie.
— Gdzie? Mów mi zaraz!
— Będziesz mi tu głos podnosił? Będziesz krzyczał, rozkazywał? Marsz do domu, dziadka pytaj albo cioć. Ja tutaj mam robotę... — i ręce mu się trzęsły, kiedy swe postronki zbierał.