poeci znów okazali się prawodawcami.

I trzeba zrozumieć hedonizm, twój dom kultury, Mitylene,

twój nocny klub pełen zakochanych dziewczyn

studiujących pieszczoty i muzykę. Widzę je

„strojne w kwiaty”, „czyste i urocze...

z drogimi mitrami złotoczerwonymi nad czołem”

na wonnych poduszkach, z odrzuconymi ramionami,

w chłodnym zapachu mirry i libańskiej kassji,

w cichej muzyce, słodkim śpiewie fletów.

Ta leży z szatą podciągniętą pod szyję,