łez całego świata, zobacz w tym systemie

niebieskich wodospadów koronę gałęzi

splątanych jak węże, cudownie

groteskową wersję mitycznego drzewa,

naturę przechytrzoną w akcie alegorii,

która przedrzeźnia ogród uciech tudzież ogród nauk

tymi hiperbolami, parabolami, sinusoidami rozkoszy,

uczonymi spiralami śmiechu. I nie mam pojęcia,

czy wszystko kończy się weselem czy obłędem,

roślinną powagą radości czy konwulsją śmiechu,