Powiadacie, żeście gotowi, i ja wierzę. Ale bądźcie gotowi na gorsze, nie na lepsze. Raz tylko bywa śmierć, ale rozmaita bywa. Jeden w walce od kuli pada, inny na katordze kajdany dźwiga i w zamknięciu za kratami umiera, inny, skazany, samotnie siedzi i czeka swojej ostatniej godziny. Znam takich, co dziesięć razy wyszli cało, znam takich, co od pierwszego razu się wsypali i poszli na stryk. To jest dla sprawy wszystko jedno i każda śmierć policzona i każdy poległy jej jest jednakowo drogi, jak tej matce zmarłe dziecko.

Ale nie wszystko jedno człowiekowi — jeno nikt sobie śmierci nie wybiera. W walce paść — letka rzecz. Ale w więzieniu czekać na śmierć — insza. Tu trzeba zebrać w sobie moc, strachu podłego nie dopuścić — bo za ten strach będą cię ciągać dranie-oprawce, będą kusić: bądź Judaszem — będziesz żył. Damy ci trzydzieści srebrników, wydaj swoich...

Zawczasu rozmyślajcie i gotujcie się! Dużo męstwa trza bojowcowi, dużo duszy. Więcej, niż na wielkiej wojnie, przed armatami, gdzie sto tysięcy luda się bije i trupami zaściela pole. Inszy mówi: byłem na wojnie! A ja wam powiadam, że nigdzie na wojnie nie trza tyle męstwa, jak w tej naszej bojówce. I jak powiecie: byliśmy w bojówce! to więcej będzie znaczyło, niż jakbyście całą wojnę japońską odbyli, bo tam strzelały armaty i karabiny — a w nas prócz zabójczej broni godzi i nieludzki sąd wojenny, i katorga, i szubienica, i oszczerstwo ludzkie, i niegodziwa zdrada za judaszowe pieniądze.

*

U nas nikt nie przysięga na posłuszeństwo, na wierność, ani co do tajemnicy. Nic nie warta przysięga na żadne świętości, jak człek w duszy swojego obiecania nie uszanuje. Ale od tej chwili każden z was niechaj wie i pamięta, że ma słuchać, co każą. Jak was biorą do wojska, to jeden z drugim słucha ze strachu, bo go po pysku biją. A tu słuchaj z tego, że o twoją sprawę idzie! Słuchaj z rozumienia i z kochania! To jest wasz naczelnik (pokazał na Orawca). On jest przez starych obrany i przez partię zatwierdzony. Co on nakaże, to święte: bić — to bić, broń oddać — to oddać, cicho siedzieć — to siedzieć, pójść na niebezpieczne — to iść! Nie ze świata on człowiek, ale wasz znajomy, na oczach go macie, między wami siedzi. Nikt nie ma prawa nic rozkazać w bojowych sprawach, jeno on albo przez niego.

*

Co byłem powinien, to wam wszystko powiedziałem. Resztę niech wam dopowie wasz własny ludzki rozum i wasze sumienie.

Wydać im broń!

W trzech kobiałkach była broń i naboje. Rozdawał każdemu naczelnik po brauningu, po trzy magazyny i ładunków po sto. Prócz tego futerał na rzemieniu, irchę, oliwę i przybory. Chłopy rozbierały chciwie broń, tłocząc się przy kobiałkach, jakby się bali, że dla którego zabraknie. Oglądał każdy ze wzruszeniem czarne, srogie narzędzie, a Orawiec przykazywał, żeby w niedzielę po południu byli wszyscy na tym samym miejscu na naukę.

— A jak któremu będzie w paczce brakło choćby jednego ładunku, to będę karał i broń takiemu będzie odebrana na jeden miesiąc za każdy ładunek! Uważajcie!