— Hm, hm! — kontynuował król. — Wydaje mi się, że gdzieś na mojej planecie mieszka stary szczur. Słyszę go nocami. Będziesz mógł sądzić tego starego szczura. Od czasu do czasu skarzesz go na śmierć. W ten sposób jego życie będzie zależało od twojej sprawiedliwości. Ale za każdym razem go ułaskawisz, aby go oszczędzić. Jest tylko jeden.

— Jeśli o mnie chodzi — odpowiedział Mały Książę — nie lubię skazywać na śmierć. Coś mi się zdaje, że zaraz sobie pójdę.

— Nie — powiedział król.

Mały Książę, który skończył już przygotowania, nie chciał sprawiać przykrości staremu władcy.

— Jeżeli Najjaśniejszy Pan chciałby, aby raz go posłuchano, to mógłby dać mi rozsądny rozkaz. Na przykład taki, żebym odjechał w ciągu minuty. Wydaje mi się, że są ku temu sprzyjające warunki...

Ponieważ król nic nie odpowiedział, Mały Książę po chwili wahania westchnął i ruszył w drogę.

— Mianuję cię moim ambasadorem1! — zawołał czym prędzej król. Wyglądał przy tym bardzo władczo.

„Dorośli są naprawdę dziwni” — myślał sobie Mały Książę w czasie podróży.

XI

Druga planeta była zamieszkana przez pyszałka.