— Chłopczyku, przestraszyłeś się...

Oczywiście, że się przestraszył!

On jednak zaśmiał się cicho.

— Dziś wieczorem jeszcze bardziej będę się bał...

Poczucie nieuchronności znowu ścięło mi krew w żyłach. Zrozumiałem, jak nieznośna jest dla mnie myśl, że już nigdy nie usłyszę jego śmiechu. Był dla mnie jak studnia na pustyni.

— Chłopczyku, chcę znowu słyszeć twój śmiech.

On jednak powiedział:

— Dziś w nocy minie rok. Moja gwiazda znajdzie się dokładnie nad miejscem, w którym spadłem w zeszłym roku...

— Chłopczyku, powiedz, że ta historia z wężem, umówionym spotkaniem i gwiazdą to tylko zły sen...