Angielka, ruszając energicznie brwiami, wyrzekła prędko jakiś długi frazes angielski. Obywatele parsknęli śmiechem.
— Pierwszy raz w życiu słyszę jej głos... Nie ma co mówić, głosik!
— Pluń, chodźmy pić wódkę.
— Niemożliwe, teraz powinna się złowić... Wieczór... Co robić?
— A to dopiero historia! Trzeba będzie przy niej się rozebrać.
Griabow zrzucił z siebie marynarkę i kamizelkę i siadł na piasku, by zdjąć buty.
— Posłuchaj, Iwanie Kuzmiczu — zwrócił mu uwagę marszałek, śmiejąc się w kułak. — To już naigrawanie się...
— Nikt jej nie prosi, żeby nie rozumiała. To nauka dla nich, dla cudzoziemców!
Griabow zdjął buty, spodnie, zrzucił z siebie bieliznę i został w stroju Adama. Otcow trzymał się za brzuch i aż zarumienił się ze śmiechu i wstydu. Angielka poruszała brwiami i mrugała oczyma. Po jej wyżółkłej twarzy przemknął się wyniosły, pogardliwy uśmiech.
— Trzeba ostygnąć — powiedział Griabow — klepiąc się po brzuchu. Powiedz mi, proszę cię, dlaczego ja co lato dostaję wysypki na piersiach?