— Czego... czego chcesz?
— Boże drogi, on nie słyszy! Zrozumże, kłodo jedna, właśnie w tej chwili dostrzegłam, że do naszej kuchni wtargnął jakiś człowiek... Pelagia się przestraszy... srebro w szafie...
— Głupstwo!
— Basile, to nie do wytrzymania! Mówię ci o niebezpieczeństwie, a ty śpisz. Czego chcesz? Chcesz, żeby nas okradli i zarżnęli?
Pomocnik prokuratora wstał, nie śpiesząc się usiadł na łóżku i zaczął głośno ziewać.
— Diabli wiedzą, co robić z wami — mruknął. — Czyż i w nocy nie można mieć spokoju? Budzą o byle co!
— Ależ przysięgam ci, Basile, widziałam, jak człowiek właził przez okno.
— Więc co? Niech sobie lezie... To zapewne przyszedł strażak do Pelagji.
— Co-o-o? Coś ty powiedział?
— Powiedziałem, że do Pelagii przyszedł jej strażak.