Zupełnie tak, jak u ludzi — tylko jest prawdziwsza, trwalsza i czystsza. Dzieci rodzą się w łonie matki tak samo, jak u ludzi — i przychodzą na świat zupełnie jak Anglicy.

Takie odkrycia porobił Bhargawa, który doszedł do wniosku, że trzeba użyć pewnej procedury mechanicznej, aby utrwalić istotę duchową na ziemi.

Odkrycia te w całej pełni zostały wykończone koło roku 1780, gdy naraz Telury i Kalibany, którzy dotąd naszym kosztem żyli w porozumieniu — rozpoczęli ze sobą długą i okrutną wojnę, która trwała koło lat dziesięciu.

W owym czasie posiadaliśmy już broń nirwidialną — i w końcu owych lat dziesięciu, widząc, jak słabną Telury i Kalibany — powstaliśmy do walki z zaborcą — i przepędziliśmy jednych i drugich. Tak się skończyła wojna, a republika Słońcogrodzka nagle zmartwychwstała.

Historia naszego wyzwolenia wcale nie była tak radosna, jak to wielu z nas w ciągu owych lat niewoli marzyło.

Nie ma na świecie rzeczy niebezpieczniejszej, niż realizacja jakiejś idei. Widzieliśmy to już w XVII wieku, gdy wcielony został w życie u nas, zdawało by się, najdoskonalszy porządek społeczny: i oto wyszła z tego anarchia, rozpusta, nędza, nieszczęście i niewola.

W niewoli marzyliśmy o wyzwoleniu, ale wielu przywykło do niewoli, wierząc, że ona się nigdy nie skończy. Pod wpływem dwoistej władzy jedni upodobnili się raczej do Telurów, inni do Kalibanów. Powstały jakby dwa różne narody, choć jednym językiem mówiące — i nie mogły się zrozumieć.

Nowy rząd, który powstał w odrodzonym Słońcogrodzie — oczekiwał z niepokojem, jak się urzeczywistni stuletnie marzenie.

Istotnie blisko trzydzieści lat po odbudowaniu ojczyzny — trwały na nowo z grobu powstałe grzechy, intrygi warcholskie, walki stronnictw i korupcja wszelkiego rodzaju. Byli z jednej strony tacy, którzy chcieli na nowo wrócić do organizacji opisanej przez Campanellę; inni raczej chcieli rządów despotycznych, jak u Telurów lub Kalibanów; inni za wzór stawiali urządzenia angielskie.

Trzeba dodać, że choć na czele rządu stoją bardzo szanowni mężowie, to jednak oszczerstwa najnikczemniejsze na nich rzucano, tak ohydne, że nawet bardzo uczciwi ludzie zaczęli żałować okresu niewoli.